Najnowsze Wpisy

Cholera, może jednak? Komentarze (16)
08. marca 2011 09:59:00
linkologia.pl spis.pl

Wszystkie znaki w przyrodzie sygnalizują, że wiosna tuż tuż. Dzięcioły podzieliły między siebie samiczki i terytorium, a policja właśnie otrzymała zimowe sorty mundurowe.

Dzisiaj dzień kobiet. Z. rano w radio grzmi na temat wykorzystywania kobiet (nie mamy w Polsce parytetu, tylko ustawę kwotową!), a ja grzecznie ubieram i rozwożę do szkół naszą gromadkę.

Z okazji dnia kobiet szef warszawskiej giełdy, Ludwik Sobolewski, chwaląc się parytetem (w czteroosobowym zarządzie są dwie panie i dwóch panów – ale prezesem jest facet, więc może by tak rotacyjnie prezesem została teraz kobieta, a pan Ludwik do rondla?) wypowiada się dla Gazety: „U mężczyzn dominuje chęć rywalizacji i pokazania własnego ja, u kobiet – nastawienie na osiąganie celu i współpracę”. Oj, oj pachnie mi to uleganiem stereotypom, panie prezesie! Skąd zresztą takie przekonanie? Jako ojciec dzieciom widzę, że synowie grają w piłkę i nastawieni są na zwycięstwo drużyny, a córki uprawiają sporty indywidualne i mają w nosie współpracę i wspólny cel.

Obserwując kobiety w życiu publicznym można zauważyć, że podporządkowują się regułom gry obowiązującym w polityce. Socjolog Ireneusz Krzemiński definiuje, także w Gazecie, obowiązujący obecnie wzorzec konkurencji: „dążenie do sukcesu, zdobycie uznania, zajęcie stanowiska czy władza oznacza dążenie do tego, by podporządkować sobie innych. Dopiero wtedy – także jako przywódca – mogę czuć się bezpiecznie , kiedy wszystkich sobie podporządkuję”.

Umiejętność współpracy, bez konieczności podporządkowania, określana jest pojęciem kapitału społecznego. Kraje, lub (jak we Włoszech) regiony, gdzie ten kapitał jest wysoki – rozwijają się szybciej, niż tam gdzie ten kapitał jest niski. Dlatego za przekleństwo Polski uważam obowiązujący obecnie w polskiej polityce system wodzowski. Można go złamać wprowadzając np. okręgi jednomandatowe. Rozmawiam na ten temat w weekend z KP, który jest zdecydowanie przeciw – bo grozi to chaosem. Nie mam w sobie daru przekonywania. Może dlatego, że moja ocena świata i mechanizmów nim rządzących jest niestety spłycona, nie podparta solidnymi przemyśleniami a intuicyjna. Pocieszam się, że najlepsze obecnie systemy operacyjne działają na zasadzie intuicyjnej właśnie… Północne Włochy rozwijają się solidnie, a ludzie żyją tam szczęśliwie. Południowe Włochy są tego pozbawione, ale nie ma tam przecież chaosu. Jest mafia, która wprowadza porządek rzeczy.

U nas porządek rzeczy ustalają charyzmatyczni przywódcy. Dopóki ktoś nie wygra wewnętrznych wyborów w Platformie, to Tusk osobiście ustala co jest szkodliwe dla tej formacji. A inny geniusz, Jarosław Kaczyński wie, czym jest dyskusja o Dubienieckim. To akcja dyfamacyjna! Dzięki panu prezesowi poszerza się zakres naszego słownictwa. Zamiast powiedzieć „zniesławianie”, można użyć mądrego słowa.

„Panie kapralu! Uprzejmie melduję, że mam migrenę!”

„Migrenę, Kowalski, to ma żona pana porucznika. A was po prostu łeb napierdala!”.

 

Dyfamacja czy defloracja – jeden czort. Słyszę, że nie ma afery z ułaskawieniem kumpla Dubienieckiego, bo w chwili kiedy jego sprawa trafiła do kancelarii prezydenta – nie był on jeszcze partnerem zięcia. Zawsze miałem niskie mniemanie o sprawności urzędniczej zaplecza Kaczyńskiego – dlatego nie jestem zaskoczony poziomem argumentacji. Gdyby prezydent ułaskawił wspólnika zięcia – cóż, nie jest to może szczyt etyki, ale przecież po ludzku zrozumiałe i co najważniejsze, zgodne z prawem. Skoro jednak sekwencja działań była inna – to znaczy, że zięć prezydenta został wspólnikiem skazanego w nagrodę za perspektywę ułaskawienia. A to już korupcja, która jest karana prawem.

 

Red. Klich w Gazecie szukając pozytywnych przykładów budowania kapitału społecznego wskazuje na akcję budowania orlików. Z jednej strony – ma rację. Budowa stadionów piłkarskich wymaga współdziałania wielu podmiotów. Nie wiem co prawda czy miecz Damoklesa (w postaci tarczy antykorupcyjnej) jest najlepszym mechanizmem kształcącym wzajemne zaufanie… Ale w kontekście dzisiejszego święta, zwracam grzecznie uwagę na fakt, że w piłkę nożną, póki co, grają głównie chłopcy. A dziewczynki? Niech haftują po domach!

 

Boiska piłkarskie budują hart ciała i ducha. Efekty można zobaczyć na trybunach wspaniałego stadionu Legii. Widok piłkarzy tego klubu kłaniających się wdzięcznie po meczu trybunie ryczącej, że Polonia jest, zawsze była i zawsze będzie kurwą – to wspaniała lekcja kapitału społecznego. Mamy i współdziałanie, i strukturę, i wodzów jednoczących młodych ludzi wokół wspólnego celu. Partie polityczne mogą być spokojne o narybek. Młode kadry czekają, aby wejść do polityki i gospodarki.

 

Cholera, może ten parytet to nie jest taki głupi pomysł?

 

Zabieram Z. na dwa dni do Nowego Jorku. W jej obecności nie mogę siąść do bloga (to taka nasza wewnętrzna dyskusja o parytecie), więc do zobaczenia w poniedziałek!

curious : :

Liczba pojedyncza Komentarze (9)
07. marca 2011 15:49:00
linkologia.pl spis.pl

Dzisiaj KP gościł u siebie rano Rostowskiego. Zapomniałem i włączyłem radio dopiero pod koniec rozmowy. Oczywiście bagatelizuje on wpływ reformy OFE na emerytury, a na pytanie o słowa premiera (3.8 zamiast 3 procent) – zarzuca KP, że premiera nie  zrozumiał. Generalnie jacyś ci ludzie są dziwni, nie rozumieją albo nie wierzą co do nich mówi władza.

Pisałem, że w czasie spotkania z komisją trójstronną Boni coś zbyt łatwo na wszystko się zgadzał, i że według mnie nikt po prostu nie wie co rząd pokaże Sejmowi. Nie raz miałem okazję obserwować jego styl negocjacyjny. Dzisiejsza rozmowa to potwierdza. Rostowski nie tylko trzyma sztamę z Fedakową – nie ma mowy o powrocie z 2.3 do 5 procent -  ale dodatkowo protestuje przeciwko uldze podatkowej przy dobrowolnych składkach w wysokości 4%. Nie tylko w pierwszym roku, ale w ogóle! Skandalem jest już nawet nie to, że mieszają w emeryturach i przy okazji nam w mózgach – ale że jak zawsze, robione to jest po partacku. Nikt nic wie, każdy ma inne zdanie, powstanie z tego jakiś potworek!

Jeszcze niedawno byliśmy zaniepokojeni, że przekroczymy 55% długu i że trzeba będzie coś zrobić. Dzisiaj mówimy – no i co z tego, że przekroczymy 55%? Przecież to TYLKO zapis w naszej konstytucji, jakoś damy sobie z tym radę.

Damy sobie radę, czemu nie?  Nasze prawo jest tak skonstruowane i interpretowane, że jeden mądrala wioskowy może paraliżować przez lata (jak w Warszawie) ruch na centralnych skrzyżowaniach, a dyskusja na temat jednego czy dwóch dniach wyborów angażuje konstytucjonalistów – którzy dowodzą, że jak w naszej ustawie zasadniczej wpisano liczbę pojedynczą, to rozłożenie wyborów na dwa dni  będzie złamaniem podstaw naszej państwowości. Podpowiadam – w konstytucji jest napisane, że obywatel ma prawo do paszportu (a nie – paszportów), więc trzeba zlikwidować paszporty dyplomatyczne. Obywatel polski ma prawo do udziału w referendum. Podkreślam – referendum, a nie referendach. Jedno (w sprawie Unii) już się odbyło. Następne – jak wymrą ci, którzy w nim głosowali. Cytować dalej?

A zresztą, to tylko nasza konstytucja – zawsze można przy niej pomajstrować!

Na szczęście nie jesteśmy częścią strefy euro i nie musimy 11 marca dyskutować o przyszłości Europy. Nic o nas bez nas! Ale my suwerenni jesteśmy, mamy naszą własną, narodową walutę. Złotym już przecież Mieszko płacił hołd lenny… że złoty wprowadził Grabski przed wojną na miejsce marki polskiej? Co to za różnica! Nasza to, narodowa waluta! Za prawo jej posiadania możemy sobie odpuścić udział w integracji Europy! Jak nam ustalą harmonizację podatku CIT i inne tego typu pomysły, to wtedy się dopiero obejrzymy! Ale może przy odrobinie szczęścia, to będzie już ból głowy innych polityków.

Taki Kaczyński na przykład podobno jest w stanie wpływać na kurs wymiany i zrobić ze złotówki regionalną walutę rezerwową. Rezerwową dla euro. Jak ktoś mu się sprzeciwi, to jak miś Paddington – surowo spojrzy. Tylko dlaczego polska, narodowa, nasza złotówka ma być rezerwową dla szwabskiej forsy? Czy nie za nisko pan sobie poprzeczkę ustawił, panie prezesie?

Jutro dzień kobiet, już wczoraj przez kraj przewaliły się Manify. Parytet to za mało! Drogie Panie! Jest Was więcej, niż nas, samców. To może zacznijcie od tego, żebyście głosowały same na siebie? Powinno wystarczyć.

I poczytajcie sobie konstytucję: „Kobieta i mężczyzna w RP mają równe prawa (…), w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagrodzenia”.

Zgodnie z logiką naszego prawa – dotyczy to JEDNEJ kobiety i JEDNEGO mężczyzny, szkoda że w konstytucji nie napisano o kogo chodzi?

Ale czy to ważne? Co zresztą tak naprawdę jest ważne, wszystko można zrelatywizować. Kadaffi jak już zmiecie z powietrza swoich oponentów, będzie mógł wrócić do Komisji Praw Człowieka ONZ  i znowu zabawić się bunga bunga z premierem Włoch. A prezydent Kaczyński ułaskawił kolegę swojego zięcia, bo przyjazny ludziom był po prostu. Poprzednicy robili to za kasę, a on po prostu dobry człowiek. Znowu w liczbie pojedynczej.

 

curious : :

linkologia.pl spis.pl

Szybkie negocjacje i na lotnisko. Wychodząc z hotelu najpierw zauważam jakąś niespodziewanie dużą liczbę pięknych kobiet, a potem przed drzwiami – nagle oślepiony jestem przez fotoreporterów. Znalazłem się przypadkiem w środku grupy modelek wychodzących z hotelu na sesję zdjęciową. Nawet nie miałem czasu sobie popatrzeć… Może to i lepiej. Jak się gdzieś znajdzie moje zdjęcie w tej grupie, to i tak mam przechlapane u Z.

Modelki modelkami, ale jak to jest że po dłuższym spacerze po Paryżu czy Londynie, nawet w deszczu, mam czyste buty? Zaczynam dociekać i znajduję wyjaśnienie – na chodnikach nie tworzą się kałuże, bo są równo położone, a płyty nie ruszają się. Pewno położone często przez Polaków. Ale oni tam, ciemniaki, nie wiedzą jak organizować przetargi!

W IHT podoba mi się rysunek Hillary Clinton, która stwierdza z mównicy: „Popieramy protesty ludności… przeciwko reżymom, które popieramy”. Obecna sytuacja to świetny dowód na powszechną hipokryzję. Przymykamy oczy na zbrodnie Kadaffiego, aby załapać się na jakieś nędzne kontrakty. Prezydent Szwajcarii musi lecieć i w poniżeniu przepraszać za policję w Genewie – a nikt na świecie nie okazuje mu solidarności. Świat odwraca się od Kadaffiego teraz nie dlatego, że przesadził (przesadzał wielokrotnie już wcześniej), ale dlatego że przegrywa…

Pisałem niedawno o tekście Żakowskiego, który zarzuca światu że krytykuje Kubę i Białoruś, a nie krytykował Mubaraka. Teraz widać różnicę – Mubarak odszedł po protestach. Kadaffi, Castro, Łukaszenka gotowi są dla władzy utopić kraj we krwi.

Nie cierpię hipokryzji, także na naszym podwórku. Wysokie standardy moralne PIS-u i informacja o ułaskawieniu przez Kaczyńskiego kolegi zięcia. A przedtem egzotyczne nominacje w spółkach skarbu państwa… także egzotyczne nominacje generalskie. Pupil PIS, dowódca wojsk lotniczych, swoim lizusostwem sprowadził na nich śmierć.

Nie będę wyliczał więcej przykładów. Jaki jest koń, każdy widzi.

„Panie doktorze. Proszę coś poradzić, mąż wyobraża sobie, że jest koniem”

„Od jak dawna ma te objawy?”

„Jakieś dwa-trzy lata”.

„To dlaczego dopiero teraz się państwo zwracacie po poradę?”

„Bo chcieliśmy, aby najpierw wygrał Wielką Pardubicką…”

 

Najpierw wybory, a potem – ewentualnie – będziemy mniejszymi hipokrytami. Z naciskiem na „ewentualnie”.

curious : :

Wyliczać dalej? Komentarze (3)
03. marca 2011 10:59:00
linkologia.pl spis.pl

Wizyta w radiu, krótki wypad do biura i na lotnisko. Wczoraj rząd podjął próbę dogadania się z Komisją Trójstronną w sprawie OFE. Widać olbrzymią presję czasu, min. Boni zgadzał się na wszystkie postulaty. Od razu 4 procent (zamiast dwóch) w ramach ulgi na indywidualne oszczędzanie? Proszę bardzo! Wypłata gotówki w razie śmierci? Co prawda to raczej niemożliwe, ale jak państwo sobie życzycie – to nie ma sprawy! Wracamy z 2.3 do 5 % (zamiast 3.5%)? Jak najbardziej! Dopiero wtedy obecna na spotkaniu min. Fedak zaprotestowała, że to nie przejdzie. To nie jest różnica zdań między dwoma członkami rządu świadcząca o tym, że oni sami nie wiedzą co zgłoszą do Sejmu – byle szybko. To jest różnica zdań w koalicji. A to oznacza, że jak już projekt ustawy znajdzie się w Sejmie, to może powstać egzotyczna (czy tak bardzo egzotyczna?) koalicja PIS-SLD-PSL, która zrobi z tego jeszcze większy potworek, niż jest teraz. A swoją drogą, to dlaczego nie? Niech się spóźnią, niech dojdzie do progu 55% i dopiero wtedy trzeba się będzie trzeba do tego zabrać na poważnie. A dzisiaj trudno ich traktować poważnie. Czytam na żółtych stronach dyskusję między główną inspekcją pracy a ministerstwem pracy – co to jest komputer. Po co ta dyskusja? Pracodawcy muszą zapewnić odpowiednie warunki pracy z komputerem, w tym oświetlenie i okulary korekcyjne. Ale teraz dwa urzędy administracji centralnej zastanawiają się nad definicją i wychodzi im, że komputerem jest to, co już nie występuje w przyrodzie. To, co mamy na biurkach (laptop) w każdym razie komputerem nie jest. Galasizm w pełnym blasku! I ci sami ludzie majstrują przy naszych emeryturach… Inny geniusz polskiej polityki przedstawia scenariusz dochodzenia do oczekiwanego poziomu deficytu finansów publicznych. Musi zejść z – bagatela – prawie 8% do 3% w dwa lata. Piszę „geniusz” bez przekąsu. Na całym świecie jest to proces żmudny, wymagający poświęceń i wyrzeczeń. A w Polsce nic wielkiego się nie dzieje. Rozwalamy system emerytalny, zabronimy samorządom brać długi pod inwestycje (co m.in. zmniejszy wykorzystanie dotacji unijnych – ale to w końcu ich, a nie rządu problem) i… zmniejszymy zasiłek pogrzebowy. I mamy 3%! Może trochę niepokoić, że wszystkie trudne elementy tego scenariusza odbywają się nie teraz, a za rok. Moglibyśmy szukać łatwych wytłumaczeń, że odbędzie się to po wyborach. I że prawdopodobnie będzie to musiał realizować inny minister finansów (bez względu na wynik wyborów). Ale to byłoby zbyt proste wytłumaczenie. Wbrew pozorom reformy nie udają się w czasach prosperity. Ani władza, ani społeczeństwo nie widzi wtedy potrzeby zmian. Reformy są możliwe tylko w czasie kryzysu. No to będziemy mieli kryzys, który umożliwi zrealizowanie niezbędnych reform. Skąd kryzys w oazie stabilizacji i wzrostu? Załamią się ceny żywności i paliw. Kocioł arabski zachwieje zaufaniem do rynków wschodzących. Wyczerpią się silniki wzrostu (w Polsce jest to głównie konsumpcja indywidualna). To wszystko razem zrobi z Polski łatwy cel spekulacyjny, co zachwieje kosztem spłaty długu publicznego. Wyliczać dalej?

curious : :

Zrozumieli czy powtórzyć|? Komentarze (4)
02. marca 2011 12:12:00
linkologia.pl spis.pl

Marta Kaczyńska, która z racji nazwiska jest predysponowana do oceniania naszych postaw patriotycznych – krytykuje na swoim blogu prof. Bartoszewskiego. Ten bezczelny facet miał czelność przyznać się, że jak ukrywał w czasie okupacji Żydów, to najbardziej bał się donosu sąsiadów.  Czy takie donosy zdarzały, czy mieliśmy szmalcowników? Oczywiście że tak było. Ale wspominanie o tym jest dla pani Marty Kaczyńskiej (dlaczego ona nie nazywa się Dubieniecka!?) oczernianiem wizerunku Polaków.

Idąc tym tropem rozumowania, członkowie grupy Memoriał którzy domagają się w Rosji rozliczenia Katynia – to podobnie jak Bartoszewski (cytuję) „postaci które bez jakichkolwiek zahamowań stać na to, by psuć i tak do dziś często nadszarpywany wizerunek naszego narodu”.

Bo chyba małżonka pana Dubienieckiego nie przykłada innych standardów dla polskiego i rosyjskiego patriotyzmu?

Jak słucham oskarżeń Rosjan o spowodowanie katastrofy w Smoleńsku, przypomina mi się stara anegdota au rebours. Po długim śledztwie w sprawie zamachu na papieża, Rosjanie przyznali że padły strzały ale były one oddane w samoobronie,  papież użył ognia pierwszy.

Polscy piloci rozwalili samolot, ale przecież gdyby Rosjanie nie wybudowali tam lotniska, to by do katastrofy nie doszło. Nie będzie nam Ruski albo Niemiec pluł w twarz, nam prawdziwym patriotom!

Ruscy nam rozwalają samoloty, a Niemcy robią porządki ze swoją gospodarką. My, z patriotycznych pobudek, zrobimy akurat odwrotnie. Niech Merkel naraża się swoim wyborcom podnosząc wiek emerytalny, trzymając w ryzach deficyt sektora wydatków publicznych czy tnąc wydatki socjalne.  Robi to, Niemra jedna, mimo protestu związków zawodowych. Nie to co my, u nas sama zapowiedź przyjazdu górników do Warszawy wystarczyła, aby w błyskawicznym tempie stworzyć dla nich odrębny system emerytalny. Za jakieś psie pieniądze, tylko 4 miliardy złotych. Rocznie.

Im spadło bezrobocie, rośnie gospodarka, tworzy się koniunktura gospodarcza. Ale to kretynka jakaś, nie rozumie że nasza rządowa strategia : „tu i teraz” daje  większą szansę dostać się do parlamentu, pozostać w kolacji rządowej.  Bo o co w końcu chodzi w rządzeniu? O pozostanie przy władzy.

A jak komuś się nie podoba, to niech palant jeden sam wejdzie do polityki i wygra wybory. Wtedy będzie miał prawo się wypowiadać że trzeba by coś zrobić. A dopóki nie ma „społecznego mandatu”,  to morda w kubeł. Balcerowicz, Curious, Smolar, Rybiński i inne pięknoduchy – zrozumieli czy powtórzyć?

 

curious : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
28123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031123

Ksiega gości

Księga gości

misiak22 | green-holenderka | bluebrown | katedancer | joaska | Mailing